U brata…

brat

Brat mój mieszka dobre kilkadziesiąt kilometrów ode mnie, nie widujemy się więc zbyt często. Przeważnie wpada ze dwa razy w miesiącu, tak co drugi weekend. Zazwyczaj w niedzielę, na taki rodzinny obiadek. Lubi bardzo pierogi, szczególnie te ruskie, dlatego też robię je często. Brat to chłop jak dąb, więc musi się porządnie najeść. Szczególnie, że na co dzień pracuje fizycznie, a teraz dodatkowo zabrał się za remont domu. Mówił, że dach będzie robił na sam początek, żeby przed zimą skończyć. Kupił jakieś tanie blachy drugi gatunek i będzie to kładł. Oby mu się tylko nic nie stało przy tym, no ale raczej ostrożny jest, więc nic się nie powinno złego zdarzyć. Mówiłam mu, żeby może lepiej do tego jakichś fachowców wynajął, co to doświadczenie mają w pracy na wysokości, ale on się uparł, że to nic takiego i sam zrobi. Zaoszczędzić trochę chce, bo im się nie przelewa niestety, dziecko się niedawno urodziło (moja kochana bratanica), no a wiadomo jak to z dzieckiem jest (wydatki, wydatki i jeszcze raz wydatki)…